niedziela, 25 maja 2014

Bohater

Paring: KaiSoo
Gatunek: Komedia, Romans

 Pewnego letniego, słonecznego poranka, gdy sobie smacznie spałem coś mnie obudziło.. Czyjeś..Kroki? Tak. Ktoś wszedł do mojego pokoju. Ale kto? Udawałem, że nadal śpię. Usłyszałem jakieś śmiechy. Czyżby to.. I nie skończyłem rozmyślań,  bo nagle skoczyłem jak oparzony. Ktoś mnie oblał zimną wodą! 
-KURWA! KTÓRY  TO? - wstałem cały mokry, a przed moimi oczami stał Sehun i Suho. 
Oczywiście nikt mi nie odpowiedział, bo się zanosili śmiechem. Rozumiem, by Sehun to wymyślił, ale że SUHO?! Przecież to on najbardziej jest odpowiedzialny i spokojny.. Coś tu śmierdziało.. I to nie wcale moje stopy.
- Przykro mi stary. Ale musieliśmy Cię jakoś zrzucić z łóżka. Ubieraj się, bo idziemy na basen.
 -Ale nie ZIMNĄ WODĄ! -krzyczałem wściekle - Wynoście się!
- Dobra, dobra. Spokojnie. Dostaniesz nagrodę za pierwsze miejsce w Miss Mokrego Podkoszulka- Po tych ostatnich słowach chłopaki wylecieli jak oparzeni z mojego pokoju, oczywiście dalej się śmiejąc.
Ja ich kompletnie nie rozumiem. Mamy tydzień wolnego, chłopaki z EXO-M jutro do Nas przyjeżdżają a Ci mnie budzą... Nie można sobie pospać? To jest jakaś zbrodnia? Przecież jest dopiero rano.. Spojrzałem na zegarek a tu.. 13. Ups. Już południe.. Ajj tam. Dobra, lepiej pójdę się ogarnąć.
Zrobiłem tak, jak powiedziałem. Poszedłem do łazienki, zdjąłem mokre ciuchy (czyt. bokserki i podkoszulek). Ubrałem specjalne bokserki na basen, spodnie i koszulkę z krótkim rękawkiem.
-Kai! Schodź już na dół- krzyknął Chanyeol.
-No idę, idę. - zabrałem telefon i zszedłem na dół.
-OK. Jesteśmy wszyscy, więc come on! - krzyknął uradowany Baek.
- Ale.. Ale.. Głodny jestem. -odpowiedziałem.
-Trzeba było nie spać do południa. -powiedział D.O
Achh.. Na sam jego głos, dostałem palpitacji serca.. No tak, Kyungsoo, podobał mi się od dawna. No cóż poradzę, że jest taki.. Seksowny i piękny i...
-Ej, żyjesz? - poczułem, że ktoś mi macha ręką przed  nosem.
-T-tak. - otrząsnąłem się.- Chodźmy.
Wszyscy byli zdziwieni moim zachowaniem. Myślę, że się już domyślają, że coś czuję do D.O. Zawsze jak przechodzi, albo śpiewa, to wychodzą mi rumieńce na twarz. To już się robi denerwujące. Jak ten szkrab, może tak na mnie działać. To jest nie do pomyślenia. Ahh... Ile ja bym dał, by móc dotknąć jego delikatnej ręki, by co dzień smakować jego ciepłych, wilgotnych ust... Boże, dlaczego on musi woleć kobiety? Dlaczego muszę się zakochiwać bez wzajemności? No dlaczego?! Przez całą drogę na basen, zadawałem sobie te pytania.
-Kai? Nie idziesz? - zapytał mnie Kyung, gdy samochód się zatrzymał a wszyscy inni już wyszli.
-Idę, idę -odpowiedziałem szybko i poszedłem za resztą. Usłyszałem za sobą ciche westchnięcie Soo i jego ciche kroki. Nie wiem dlaczego, ale zrobiło mi się smutno. Ale szybko zmieniłem wyraz twarzy, by chłopaki nie zaczęli się dopytywać "Co mi się stało? Dlaczego jestem smutny.. Itd". Odebraliśmy od kasjerki kluczyki od szafek i poszliśmy się przebrać.
- Okey. Ja i Chanyeol biorzemy kluczyk 325.- powiedział Baek.
-To ja biorę 327 razem z Sehun'em, a Kai weźmie 330 z D.O - powiedział Suho. Chciałem się sprzeciwić, ale pytali by się czemu nie chce z Kyungiem. I co bym im powiedział? Że mi się podoba, ale to ukrywam przed nim, bo on woli dziewczyny? Oj nie. Tyle to przeżyję..
-No. Czyli wszystko uzgodnione. Chodźmy.- Zabrał głos Baekhyun i każdy powędrował do swojej szafki. KyungSoo szedł tak cicho, spokojnie. Jakby.. Coś go trapiło.. Nie mogłem wytrzymać tych jego dużych, smutnych oczu.
-Coś się stało?- spytałem, gdy wchodziliśmy do szatni.
-Nie.. Wszystko w porządku. - uśmiechnął się lekko.
Jego odpowiedź mi nie pasowała.. Przecież gołym okiem widać, że coś mu jest! Tylko jeszcze nie wiem co... Ale się dowiem.


***
Przebrani, weszliśmy na pływalnie. Channie od razu wskoczył do basenu, a za nim Baek, Suho i Sehun. Ja również chciałem, ale zobaczyłem, że Kyung się wycofuje..
-Czemu nie wchodzisz? - spytałem.
-Proszę? A tak tak, już wskakuje. - wymusił uśmiech i wszedł do wody. Ale tam, gdzie było płytko. Coś mi zaczyna świtać.. Może on się boi wody? Albo nie umie pływać? Nie.. Przecież wlazł do tej wody. Pomyślę nad tym później. I wskoczyłem, przy czym ochlapałem chłopaków. Wywiązała się bitwa. Wszyscy się świetnie bawili. Oprócz D.O. Siedział przy drabince i się tylko przyglądał. Chciałem do niego podpłynąć, ale Channie mnie wziął za rękę i pociągnął na zjeżdżalnie. Reszta już czekała w kolejce. Kyung nie chciał iść, więc został. Spojrzałem na niego tylko smutnie i wszedłem po schodach na górę. Nadeszła Nasza kolej. Wszyscy po kolei spływali na dół, śmiejąc się jak głupki. Zerknąłem na pływalnie w poszukiwaniu mojego obiektu westchnień. Nigdzie go nie widziałem. Może poszedł do szatni? - pomyślałem. I spłynąłem za resztą. Chłopaki poszli jeszcze raz zjechać, ale mnie martwiło nagłe zniknięcie mojego przyjaciela. Podszedłem bliżej wody i na samym końcu ujrzałem czyjąś postać leżącą na plecach. Przyjrzałem się bardziej i .... Moje serce szybciej zabiło. TO BYŁ KYUNGSOO! Wskoczyłem szybko do wody i zacząłem płynąć do niego. Bałem się, że nie zdąże.. Po chwili dopłynąłem do niego. Chwyciłem go mocno i wyciągnąłem na płytki. Wokół Nas znalazła się dość spora grupka ludzi. Przez tłumik przedzierali się ratownicy i chłopaki coś krzycząc. Nie słuchałem ich, bo próbowałem reanimować chłopaka.
-Jak to było? Aa.. 30 uciśnięć klatki piersiowej i 2 oddechy.-powiedziałem do siebie.
Zacząłem wykonywać czynność.. Liczyłem, 1,2,3,4,5 itd..
-Proszę.. Obudź się - wyczerpany, mówiłem do niego gorzko smakując łzy, spływające po moich policzkach.
Ktoś zadzwonił na pogotowie. Było słychać sygnały. Zatrzymała się. Ratownicy wbiegli do środka. Chłopaki mnie odciągnęli od nich. Musieli mnie bardzo mocno trzymać, bo próbowałem się im wyrwać. Zabierają go. Powiedzieli tylko gdzie go biorą i że jest w krytycznym stanie. Nie wiadomo czy przeżyje.Wynoszą go. Karetka odjeżdża. Poczułem ścisk w żołądku. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Suho mnie podtrzymywał,bym nie upadł. Pomogli mi wejść do szatni. Otrząsnąłem się i szybko się ubrałem. Reszta zrobiła to samo. Mówili do mnie, ale ja ich nie słuchałem. Myślami byłem przy D.O.
Wsiedliśmy do samochodu i szybko jechaliśmy do szpitala.
- Kai.. - zaczął Baek.
-Proszę, powiedz coś..-skończył Channie.
-Co mam mówić?- wybuchnąłem. To, że Kyung jest w szpitalu i nie wiadomo czy przeżyje? To, że mogę go więcej nie zobaczyć? Że moja miłość mnie zostawi? - po wypowiedzeniu ostatniego zdania, zakryłem twarz dłońmi.
-Kochasz Soo? - zapytali jednocześnie.
-Tak. I co z tego. Jeśli się Wam to nie podoba, to Wasz problem. - powiedziałem cicho łkając.
-Nie.. Przecież my też jesteśmy gejami.. - powiedział Suho.
-C-Co..? - zapytałem cicho zerkając na nich.
- No tak. Ja i Suho jesteśmy od tygodnia ze sobą, a Baek i Channie od 2 tygodni. - powiedział Sehun obejmując swojego chłopaka w pasie.
- Dlaczego o tym nie wiedziałem?
- Bo nie wiedzieliśmy jak o tym zareagujesz. W dodatku Kyung się w Tobie podkochuje..
-Baekhyun! Mieliśmy mu o tym nie mówić- Chanyeol uderzył go w tył głowy.
- No co? Powinien wiedzieć. - odpowiedział Byun masując miejsce uderzenia.
Sprzeczkę przerwało zatrzymanie się samochodu. Wyszedłem jak oparzony i wbiegłem do środka.
-Przepraszam, niedawno przywieźli tu młodego chłopaka z basenu.. Gdzie on jest? - zapytałem jakieś pielęgniarki.
-Prosto i na lewo. Jest operowany. - odpowiedziała i poszła.
Nie dziękując, ruszyłem tam gdzie mnie skierowano. Oparłem się dłońmi o szybę. Mój oddech był przyśpieszony. Serce biło jak oszalałe. W głowie nawiedzały mnie różne myśli.  Uderzyłem plecami o ścianę i się po niej osunąłem. Upadłem na ziemię. Wplotłem palce do włosów, a po moich policzkach spływały łzy. Czułem się bezsilny.  Przybiegli chłopacy. Byli poddenerwowani. Usiedli na krzesłach. Z sali wyszła pielęgniarka. Momentalnie wstałem.
-Co się dzieje?
-Są komplikację. Walczą o jego życie. Proszę być dobrej myśli.- powiedziała pielęgniarka i poszła.
Poczułem jak ziemia spod moich nóg ustępuje. Wpadam w przepaść smutku i rozpaczy.  Upadam. Mój świat się wali. Jeśli on umrze, to ja też. Nagle z sali wychodzą lekarze.
-I co z nim? - spytał Baek.
-Eh.. Uratowaliśmy go.Ale o tym czy będzie żył zadecyduje dzisiejsza noc. - powiedział mężczyzna.
Te słowa zapadły mi głęboko w pamięć.
- Gdzie on jest teraz?
- W sali 544. Możecie go odwiedzić. Ale pojedynczo. Przepraszam, ale muszę już iść. Bądźcie dobrej myśli.
Baekhyun się rozpłakał. Chanyeol próbował go uspokoić. Suho przytulał Sehun'a. A ja? Ja cicho przeszedłem obok nich. Nawet mnie nie zauważyli. Pobiegłem szukać tej sali. Po chwili znalazłem. Wszedłem do środka. To, co ujrzałem.. Będzie mi się śniło po nocach. D.O i te wszystkie maszyny wokół niego. Do moich oczu ponownie napłynęły łzy. Podszedłem do niego i usiadłem. Pomału wyciągnąłem w jego stronę rękę. Wycofałem ją. Zakryłem twarz dłońmi. Zacząłem płakać.
-Kochanie.. Boże.. - z trudem wymawiałem te słowa. - Proszę, nie opuszczaj mnie. Nie zostawiaj mnie. Bez Ciebie nie ma mnie. Teraz już rozumiem wszystko.. Nie umiesz pływać.. Jacy my głupi byliśmy. Wybacz. Proszę. Nie umieraj..Kocham Cię.. Słyszysz? Kocham Cię ponad życie. - i rozpłakałem się na dobre. Nawet nie wiedziałem kiedy usnąłem. Byłem wyczerpany...

Three hours later... 
Poczułem czyjąś dłoń na swojej ręce. Otworzyłem oczy. Podniosłem głowę i mało brakowało bym nie spadł z krzesła. To był Kyung!
-Soo.. Żyjesz. - uśmiechnąłem się szeroko. - Tak się cieszę.
- Żyję, bo mam dla kogo. Myślałeś, że spałem? Wszystko słyszałem.. - uśmiechnął się lekko.
-S-Słyszałeś..? Ahh.. - poczułem jak policzka mi się palą od rumieńców.
- Jonginnie.. - powiedział tak słodko, że aż serce mi zaczęło mocniej bić.
-Tak? - powiedziałem cicho, pełny nadziei.
-Kocham Cię. - szepnął i pocałował moją dłoń.
-Ja Ciebie też.. - uśmiechnąłem się i pocałowałem go w policzek.

One week later...
Dzisiaj Kyungsoo wychodzi ze szpitala. Wszyscy się cieszą. Przyszedłem sam go odebrać, bo reszta organizowała przyjęcie na jego cześć.Wiem, on nie lubi niespodzianek, ale trudno. Przeżyje.
-Dzień Dobry Kochanie. - wszedłem do jego sali.
-Czeeść. - ucieszony, wyciągnął do mnie ręce. Przytuliłem go do siebie i pocałowałem go w policzek.
-Gotowy?
-Tak. Możemy iść.Jesteś moim bohaterem, wiesz?- odpowiedział brunet.
-Wiem. Tylko Twoim. Nauczę Cię pływać.- uśmiechnąłem się, biorąc jego torbę i wyszliśmy ze szpitala. Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
Po 20 minutach dotarliśmy na miejsce.
- Ahh.. Wreszcie w domku.
- Nareszcie będziesz tylko przy mnie. - przytuliłem go od tyłu i na oczy założyłem mu czarną opaskę.
-Ej.. Co Ty kombinujesz? Wiesz, że nie lubię niespodzianek.- oburzył się.
-Peszek. - zaśmiałem się i pomału zaprowadziłem go do środka.
Weszliśmy do środka i zdjąłem mu opaskę. Wokół Nas było pełno balonów i duży napis " Witaj w Domu!"
Zapowiadała się niezła impreza.. Należało Nam się.
- Jejku., To takie miłe z Waszej strony. Dziękuję! - powiedział , a po policzku spłynęła mu łezka.
-No, to zaczynamy zabawę!- krzyknął Suho.
Zabrzmiała głośno muzyka i wszyscy rzucili sie w wir tańca. Ale nie my. Pociągnąłem D.O do mojego pokoju i zamknąłem drzwi. Było cicho.
-O co chodzi? - spytał lekko przerażony.
-Chcę Ci coś dać.- odpowiedziałem. Z biurka wyciągnąłem naszyjnik z serduszkiem.
-Zamknij oczka- powiedziałem.
Zrobił to, o co go poprosiłem. Podszedłem do niego od tyłu i założyłem mu na szyję łańcuszek.
- Kocham Cię. - szepnąłem.
- Jejku.. Śliczny. Dziękuję. Ja Ciebie też Kocham. Na zawsze razem. - powiedział i pocałował mnie.
Odwzajemniłem jego pocałunek. Jego usta były takie, jakie sobie wyobrażałem. Ciepłe i wilgotne. Od dzisiaj są tylko moje. On cały jest Mój. Na zawsze razem.


~Dzień Dobry XD. Wybaczcie mi, że przez ten tydzień nic nie dodawałam, ale brak czasu i pomysłu, Mam nadzieję, że to opowiadanie się Wam spodoba. Miłego czytania :3.

1 komentarz:

  1. Omomo myślałam że on umrze omomo ale jednak nie to takie słodkie że wyznał mu miłość Powodzenia i Weny:D♥

    OdpowiedzUsuń