sobota, 17 maja 2014

Przeznaczenie.

Paring: Kray
Gatunek: Romans


 Pewnego dnia poszedłem razem z Baekhyun'em  do klubu. Oczywiście ja nie chciałem, bo nie lubię tych miejsc. A dlaczego? Już tłumaczę. Bardzo dużo ludzi tam przychodzi, jest straszny zgiełk, mężczyźni w obcisłych spodniach,duchota.. Ugh. Dużo tego, no ale jakoś dałem się namówić. Nie miałem innego wyjścia. Zaszantażował mnie. Od niedawna poczułem, ze nie pociągają mnie kobiety lecz mężczyźni. Bałem się komukolwiek o tym powiedzieć, ale Byun jest moim przyjacielem i wie o mnie wszystko, więc uznałem, że to też powinien wiedzieć. Zareagował spokojnie. Sam mi wtedy wyznał, że również jest homo. Podniosło mnie to trochę na duchu. Owszem. W naszym zespole były pary homoseksualne. Np.Kai i D.O byli parą od ponad pół roku.. Luhan i Sehun tak samo. Więc raczej nie miałem czym się czym martwić.Wracając do tego wyjścia do klubu.. Tam, co się wydarzyło zmieniło moje życie o 360 stopni.
- Kris! Idziesz? - dobiegł mnie głos Baekhyuna.
-Moment! - odpowiedziałem i dokończyłem układanie włosów. Przecież nie mogłem iść byle jak.. A nóż widelec, może kogoś poznam.. Ehh. Brakuje mi czułości, dotyku, ciepła drugiej osoby. Jak widzę Kai i D.O tak słodko patrzących na siebie to aż smutno mi się robi.
-Kris, no chodź już. Tak, Twoje włosy na pewno wyglądają idealnie. - krzyknął Byun z nutką ironii.
-No schodzę już. -odpowiedziałem i stanąłem przy drzwiach wyjściowych. Oczywiście, koledzy nie szczędzili sobie komentarzy na temat jak ja to wyglądam. A wyglądało to mniej więcej tak.:
-Ouł.. Kris.. Jaki Ty przystojny...-odezwał się Kai, ale od razu pożałował tych słów bo D.O uderzył go w tył głowy. No co? Mówię prawdę.. Ale Ty i tak piękniejszy. -i pocałował go w policzek. Aż w brzuchu mi się poprzewracało.. Chciałbym być na miejscu KyngSoo.
-A wiesz kto też z Nami idzie..? -usłyszałem głos nad swych uchem. Oczywiście to był mój przyjaciel.
-Kto? -przełknąłem po cichu ślinę i modliłem się w głowie by tylko nie powiedział...
-Lay!- odpowiedział Byun i przede mną stanął on.
Nie.. Tylko Nie Yixing.. Poczułem w brzuchu motylki. A dlaczego? A dlatego.. Lay spodobał mi się od samego początku gdy go poznałem. Bardzo chciałem być blisko niego. Czuć jego zapach perfum, jego dotyk.. Poznałem go gdy powstał Nasz zespół. Mimo iż mieszkał tam gdzie ja - w Chinach- to go nie znałem. Jaki ten świat duży.. Na początku to było takie przelotne uczucie. On był hetero. Nawet miał dziewczynę. Ale zerwał z nią, gdy uświadomił sobie, że woli chłopców. Poczułem, że go kocham. Strzegłem tej tajemnicy jak oka w głowie.Otrząsnąłem się, gdy dostałem mocnego kopa w dupe
-Ała.. -krzyknąłem i zacząłem masować tyłek.- Za co to?
- Za żywota. Idziemy.- puścił do mnie oczko Byun, bo wiedział, że podoba mi się Lay.
-Zabiję Cię za to kiedyś.. -powiedziałem do niego po cichu.
-Też Cię Kocham-odpowiedział.
Posłałem mu tylko mordercze spojrzenie i ruszyliśmy uliczką do klubu. Niedaleko mieszkaliśmy od Klubu, więc w jakieś 10 minut dotarliśmy na miejsce.
-Ahh.. Tego było mi trzeba-powiedział głośno Lay, bo muzyka zagłuszała nawet moje myśli.
Pokiwałem tylko głową i się uśmiechnąłem lekko do niego. Przyszedł Baekhyun z drinkami. Oczywiście, specjalnie usiadł obok mnie, tak że siedziałem po środku. Czułem ciepło Yixing'a. Serce mi stanęło w gardle, a w brzuchu zaczęło się przewracać.
-Chodźcie zatańczyć!-krzyknął Baek.
-Nie.. Ja nie idę. -odpowiedziałem, więc chłopaki poszli sami.
Siedziałem sam. Zobaczyłem, że jakiś gość się na mnie dziwnie patrzy..Obserwował mnie. Poczułem strach. Nogi stały się jak galaretka. Zaczęły mi się trząść. Czyżby moja przeszłość wróciła? Proszę, tylko nie to..
***
Rok temu, zanim dołączyłem do Exo nadarzyła się tragedia. To coś sprawiło, że przez parę tygodni zamknąłem się w sobie. Pewnego dnia, gdy wracałem z uczelni wieczorem, bo musiałem dłużej zostać, jakiś gość napadł mnie i próbował zgwałcić. Nie udało mu się tego, ale mnie bardzo pobił. Ktoś mnie wtedy uratował. Ktoś zadzwonił na pogotowie i policję. Nie pamiętam tego bohatera.Gdy obudziłem się w szpitalu, obok mnie był tylko Baekki i rodzice. Pytałem się, o tą osobę, ale nikt nie wiedział kto to. A szkoda.. Chciałem mu podziękować.. Długo czasu mi zajęło, by się otrząsnąć bo tym. Od tego momentu Baek zawsze chodził ze mną. I to sprawiło, że staliśmy sobie jeszcze bardziej bliżsi niż kiedyś. Popatrz.. Tragedia zbliża ludzi..

***
Na szczęście, obcy który mnie obserwował wyszedł. Śledziłem go wzrokiem aż do drzwi. Odetchnąłem głęboko. Nagle poczułem czyjąś rękę na ramieniu, To był Lay.
-Spokojnie. Już Ci nic nie grozi. Poszedł sobie.-powiedział do mojego ucha, aż ciarki mi przeszły po plecach. Ale zaraz, zaraz.. Skądś to znam.. Ten tekst... Czyżby to on mnie wtedy uratował..? Pamiętam wszystko z tamtego dnia, także ten głos głęboki i ten tekst..Doznałem oświetlenia..
-To Ty... Ty mnie rok temu uratowałeś.. - powiedziałem do niego. Było słychać dobrze, bo akurat leciał wolny kawałek.
Lay pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy na dwór. Nie wiedziałem po co, ale poszedłem za nim. Byłem ciekaw, co ma mi do powiedzenia.
-O co chodzi?-zapytałem.
-Tak. To ja wtedy Cię uratowałem. Akurat wracałem z imprezy i zobaczyłem Ciebie jak leżałeś, a nad Tobą był jakiś facet. Uderzyłem go czymś i upadł. Wtedy zadzwoniłem na pogotowie i policję. Ty straciłeś przytomność. Poczekałem, aż do momentu gdy przyjechali. Gdy Cię zabrali dałem lekarzowi mój nr telefonu, był dał znać co z Tobą. Zgodził się. Po jakimś czasie zadzwonił i powiedział jak się czujesz i wgl. Byłem wtedy spokojniejszy i wiedziałem, że Ci już nic nie grozi. Nie widziałem Cię, aż do momentu założenia zespołu. Byłem szczęśliwy, że znowu jesteś blisko mnie -mówił tak, a ja go słuchałem. W oku zakręciła mi się łza. Nie mogłem uwierzyć, że moja miłość mnie uratowała. To musi być jakieś przeznaczenie...
-Jejku.. Próbowałem Cię szukać, chciałem się z Tobą zobaczyć. Podziękować.. Ale Ty zniknąłeś.. Teraz jest okazja, gdy wszystko już wiem.. Dziękuję.-powiedziałem i przytuliłem go.
-Przepraszam.. Nie powinienem.. -odsunąłem się od niego.
-Nie przepraszaj.. Chodź na spacer. -zaproponował
-A co z Baekhyunem? -zapytałem.
-Dawno poszedł do domu. No chodź.. -wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę parku.
Zarumieniłem się od jego dotyku. Policzka zaczęły mnie parzyć. Chciałem je ukryć, ale nie było gdzie. Yixing zerknął na mnie i się uśmiechnął. Puścił moją dłoń. Szliśmy obok siebie rozmawiając. Pytał się co u mnie się działo po tej tragedii. Opowiedziałem mu, że się zamknąłem w sobie, nie chodziłem do szkoły.. Martwił się o mnie. Wiedziałem, że przy nim nic mi się nie stanie. Chciałbym być przy nim już zawsze. To naprawdę musi być przeznaczenie.
-Zimno Ci? - zapytał z troską w głosie.
-Trochę.. -mimo iż miałem bluzę to i tak było mi zimno.
-Oh..-ściągnął kurtkę i założył mi na plecy, po czym mnie objął.
-N-Nie musisz.. - powiedziałem cicho.
-Nie chcę, by najważniejsza osoba w moim życiu marzła. - szepnął i przystanął.
-C-Co..? -zaniemówiłem z wrażenia.
-Kocham Cię Kris.. -powiedział i musnął moje usta.
Stałem tak jakbym był sparaliżowany. Nie mogłem w to uwierzyć. To musi być sen.. Ale, nawet jeśli to nie chcę się z niego budzić.
-P-Poważnie? spytałem.
-Jak najbardziej.. I wiem, że Ty mnie też.. Wiesz, Baek ma dłuugi język.-zaśmiał się cicho.
-Nie no, ja kiedyś go zabiję.. -powiedziałem i zakryłem twarz dłońmi..
-Ej.. Ciesz się. Dzięki niemu, powiedziałem Ci o tym. Bo ja Cię od dawna kocham tylko bałem się jak zareagujesz.. Że Ty nie czujesz tego co ja. Więc, poszedłem do Twojego przyjaciela by się coś nieco dowiedzieć.I mi powiedział. To było jakiś tydzień temu. Dużo czasu mi było potrzeba by to wyznać.- mówił tak, a ja nie mogłem uwierzyć w to. Ah. Jednak Byun jest cudowny.
-Dobra, nie tłumacz się już .. - i pocałowałem go by się zamknął. Tym razem, pocałunek był pewniejszy i czuły. Oderwaliśmy się od siebie.Z niechęcią, ale musieliśmy już wracać. Była 4 nad ranem.
-Chodźmy już.. Bo będą się martwić. -Lay mnie objął i poszliśmy do dormu.
Po 15 minutach, dotarliśmy wreszcie. Weszliśmy bardzo po cichu, by nikt Nas nie usłyszał.. Na szczęście wszyscy spali.. Jedynie  z pokoju Baekka były słychać jakieś jęki i pomruki typu "Ahh, Channie..." . Już wiedzieliśmy co się tam dzieje. Musieliśmy zakryć usta dłonią, by się nie roześmiać na cały głos. Przeszliśmy do pokoju Lay'a. Dzielił go z Chanyeolem, ale  że on był w mojej sypialni ( dzielę pokój z Baekkiem) to ja musiałem spać u Yixinga. Nie przeszkadzało mi to. Od zawsze chciałem spać z nim w jego objęciach.
-Chodźmy spać.. -pociągnął mnie w stronę łóżka. Przy okazji ściągnął spodnie i koszulkę ukazując swój delikatny brzuszek. Zrobiłem to samo. Było tak, jak sobie wyobrażałem. Leżeliśmy razem, przytuleni do siebie.
-Dobranoc Kochanie..-powiedział i pocałował mnie.
-Dobranoc. -szepnąłem i ucałowałem jego klatkę piersiową. Nim się obejrzałem, usnąłem.
To był najlepszy dzień w moim życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz