Paring: Taoris
Gatunek:Romans
Dwa tygodnie przed szkołą, przeprowadziłem się z Chin do Seulu. Nie ukrywam. Jest to dla mnie bardzo ciężkie, bo nikogo tu nie znam. Nowa szkoła, znajomi, język. W sumie, to koreańskiego uczyłem się przez wakacje, gdyż mama zapisała mnie na lekcje. Czyli jeden plus. Będę umiał się dogadać z innymi.. Jeżeli będę miał tu z kim rozmawiać. Eh.. Jutro mój pierwszy dzień w szkole. Pójdę lepiej spać, by się nie spóźnić...- Kris.. Obudź się..-poczułem, że ktoś mnie lekko szarpie.
-Co? -odezwałem się zaspanym głosem.
-Wstawaj! Spóźnisz się do szkoły. Śniadanie na stole. Tata Cię odwiezie.-powiedziała mama i wyszła.
Wstałem niechętnie i poszedłem do łazienki się ogarnąć. Umyłem się, poprawiłem włosy by jakoś wyglądać i stanąłem przed szafą. I teraz pytanie.. W co się ubrać?! Hm.. To.. Nie. Too? Też nie. Nie pasuje do spodni. Ahh.. Wreszcie się zdecydowałem. Ubrałem czarne rurki, biały T-Shirt z jakimś smokiem i szarą bluzą z zamkiem.
-Kris! Schodź na śniadanie! - dobiegł mnie głos mamy z dołu, więc wziąłem torbę i zszedłem do kuchni.
-Ale Ty ładnie wyglądasz.. - powiedziała rodzicielka i pocałowała mnie w czoło.
- Oj mamo.. Bez przesady.-mruknąłem i zacząłem jeść.
Na zegarze była 7:40, więc wstałem, ubrałem buty i poszedłem do samochodu ojca. Gdy wreszcie przyszedł, ruszyliśmy do szkoły. Strasznie się denerwowałem. Czułem jak ręce mi się trzęsą. Na nieszczęście tata to zauważył...
-Yifan, czym się denerwujesz?
-Jeszcze pytasz.. Szkołą.. To mój pierwszy dzień. Boję się jak to będzie .. - odpowiedziałem niechętnie.
-Oj, synku.. Będzie dobrze.-uśmiechnął się i poklepał mnie po ramieniu.
Po 10 minutach, dojechaliśmy. Tata zatrzymał się przed bramą. Pożegnałem się z nim i ruszyłem przed siebie. Wszyscy się tak dziwnie na mnie patrzyli. No rozumiem, jestem nowy, ale nie muszą mnie obserwować. To jest krępujące.. Wszedłem do szkoły i poszedłem szukać dyrektora. Miał mi dać plan lekcji i numer szafki. Szedłem tak przez korytarz i ten ich wzrok.. A szczególnie jednego chłopaka.. Spojrzałem na niego przelotnie. O dziwo, zapamiętałem prawie wszystko.. Stał z jakimś kolegą. Był wysoki, oczy miał podkrążone tak jakby nie spał przez miesiąc. Muszę przyznać, iż jest bardzo przystojny. Odwróciłem wzrok, bo dziwnie to wyglądało. W końcu trafiłem do dyrekcji. Jakiś gość -prawdopodobnie sekretarz- podał mi plan lekcji i numer szafki. Podziękowałem i zabrzmiał dzwonek. Poszedłem do sali w której miałem mieć.. Hm... Historię. No super.. Tak bardzo kocham ten przedmiot, że aż wcale.. No ale cóż, wszedłem do środka i mnie zamurowało. Ten chłopak, któremu się przyglądałem również miał zajęcia te co ja. No pięknie. Gorzej być nie może?
-Proszę poznajcie nowego ucznia- Kris'a. - przedstawił mnie nauczyciel.
-Gdzie mogę usiąść? - spytałem.
Nauczyciel rozejrzał się po klasie i ręką wskazał na niego. Czyli gorzej może być.
-Usiądź obok Tao. - powiedział do mnie i usiadł przy biurku, sprawdzając obecność.
Chłopak siedział w ostatniej ławce na środku klasy. Szedłem pomiędzy innymi a oni nawet na chwilę nie spuścili ze mnie wzroku. Usiadłem na wolnym miejscu obok niego. Kątem oka widziałem, jak mi się przygląda. Może to dziwnie zabrzmi, ale nie mogłem od niego oderwać oczu. Był tak cholernie przystojny. Czas się przyznać. Jestem homo. Podobają mi się mężczyźni. Podoba mi się ON. Boże.. nie ma to jak zakochać się w nieznajomym w pierwszy dzień szkoły. I to w dodatku nieszczęśliwie.. Skąd mogę mieć pewność, że on też jest homo? No właśnie. Nie wiem.. Ehh.. ZBAWIENIE! Dzwonek zadzwonił. Co z tego, że nic nie słuchałem bo byłem zajęty myśleniem o Tao. Warto było. Gdy wstawałem dobiegł mnie głos z boku.
-Cześć. - powiedział jakiś nieznajomy.
-Hej..- odpowiedziałem, mrużąc oczy.
-Ah no tak. Nie przedstawiłem się. Jestem Baekhyun- przywitał się.
-...Mój chłopak..- obok niego stanął jakiś wysoki chłopak.
-Chanyeol..Proszę Cię..- mruknął niższy.,
- No co? Niech wie, żeby trzymał ręce przy sobie. - uśmiechnął się i przytulił go do siebie.
Tak słodko razem wyglądali..
-Chodź Kris, poznamy Cię z resztą naszej paczki.
-Ale.. - próbowałem się sprzeciwić.
-Nie ma żadnego ale. Chodź. - uśmiechnęli się obaj i pociągnęli mnie za sobą.
Przed klasą stało- jeśli dobrze umiem liczyć- 6 chłopaków.
-Poznaj: Suho,Kai'a Sehun'a , Luhan'a, Lay'a i Tao.. Ale jego to już znasz. Reszta do Nas dojdzie później.- Yeollie uśmiechnął się i oparł się na mnie. Wszyscy wydawali się bardzo mili. Opowiedziałem im, jak się tu znalazłem i skąd pochodzę. Tao przez cały czas się patrzył na mnie. Nie ukrywam, podobało mi się to.
On.. Uśmiechnął się do mnie? Nie.. To niemożliwe.. A jednak.. Odwzajemniłem uśmiech, w brzuchu zaczęło mi się przewracać, a serce zaczęło mocniej bić.Zabrzmiał dzwonek, oznajmujący kolejną lekcję. I tak było jeszcze przez 7 godzin. Wreszcie zacząłem rozmawiać z Tao. Jego przyjaciele mówią na niego Panda, więc też tak mu mówiłem. Przez cały dzień w szkole, nie odstępowaliśmy się nawet na krok. Nigdy nie wierzyłem, że można zdobyć przyjaciela już w pierwszy dzień. Ale jednak niemożliwe staje się możliwe.
Niemożliwe jednak będzie to, iż nigdy nie będę z Pandzią. Wydaje mi sie, że jest hetero.. Moim drugim przyjacielem stał się Baek. Nawet Channie nie był zazdrosny.. Szok. I tak minął tydzień. I później kolejny.. Aż nadszedł dzień, którego nie spodziewałem się nawet w snach..
Rano, jak zawsze obudził mnie budzik. Wstałem niechętnie, umyłem się.. Spojrzałem przez okno, słońce świeci, mimo iż była jesień. Więc ubrałem czerwone rurki, jakiś T-shirt i bejsbolówkę. Zszedłem na śniadanie, a po nim tata mnie zawiózł pod szkołę. Przy bramie czekali na mnie Tao, Baek i Yeollie. Razem weszliśmy do środka. W samą porę, bo akurat zadzwonił dzwonek. Gdy byliśmy już w klasie, dyrektor ogłosił, że w szkole ma być jakieś ważne spotkanie i wypuszczają Nas wcześniej. Wszyscy się ucieszyli. Po 2 godzinach lekcji wreszcie mogliśmy iść do domu. Wyszedłem przed budynek a tu co...? Deszcz i zimno. No myślałem, że skoczę z krawędzi i się zabije.
-Trzeba było się cieplej ubrać. - usłyszałem głos nad swoim uchem. Przestraszyłem się i odruchowo skoczyłem, tak iż spadłem ze schodów.
-Rany Boskie.. Kris! Nic Ci nie jest?- podbiegł do mnie Tao. Jak się okazało to on mnie wystraszył. Pomógł mi wstać.
-Głupek..Nie strasz mnie już tak.
-A skąd mogłem wiedzieć, że jesteś takim bojączkiem. - zaśmiał się cicho. Zmrużyłem tylko oczy i napięcie się obróciłem idąc w stronę domu. Ale Pandzia poszła za mną.
-No słońce.. Nie obrażaj się.. - powiedział to tak czule, że aż ciepło mi się zrobiło.
-Pfff. -prychnąłem i szedłem dalej, nie zwracając na niego uwagi.
-Dobrze. Możemy iść w ciszy. Ale nie będziesz mi tu marzł. - zarzucił mi kurtkę na ramiona.
- Ale będzie Ci zimno!- zaprotestowałem.
- Nie będzie. Mam jeszcze bluzę.
-Eh... To chodź do mnie. Zrobimy sobie kakao. Mieszkam niedaleko.
Po jakiś 15 minutach dotarliśmy do mojego domu. Na szczęście, nikogo nie było w domu.
Weszliśmy do środka i się rozebraliśmy. Bez podtekstów. Ściągnęliśmy tylko buty i kurtki.
-Poczekaj, przyniosę Ci jakieś ciuchy. Mam nadzieję, że będą na Ciebie pasować. Rozgość się. - rzuciłem i pobiegłem do pokoju. Przebrałem się, a jemu wziąłem jakieś spodnie dresowe i białą bluzkę no i bluzę. Zszedłem na dół , pokazałem mu gdzie łazienka i podałem ubrania. Sam poszedłem do kuchni zrobić kakao. Po chwili wrócił.Tak fajnie wyglądał w moich ciuchach. Te jego mokre włosy od deszczu kapiące na bluzkę.. Nawet nie wiedziałem, keidy zdążyłem się tak zamyślić.
-Ej..Ziemia do Krisa..- ocknąłem się i zobaczyłem jak uśmiechnięty Tao macha mi ręką przed nosem. - No nie wyobrażaj sobie dużo o mnie.- zaśmiał się, a ja poczułem, że się rumienię.
-Wcale nie myślę o Tobie! Masz kakao - oburzyłem się i podałem mu napój.
-Pokażesz mi swój pokój? - spytał i spojrzał na mnie tak uroczo, ze nie w sposób było się nie zgodzić.
-Ugh.. No chodź..- z ociąganiem wstałem i poszliśmy na górę.
-Proszę . O to mój pokój.- weszliśmy do środka i usiadłem na łóżku, a Panda rozglądała się wkoło.
-Mhh, ładnie tu. - uśmiechnął się i siadł obok mnie.
-Dziękuję. - odwzajemniłem uśmiech.
Patrzyliśmy na siebie na chwilę. Widziałem jak Tao przenosi wzrok na moje usta a później wraca do oczu. Nagle jakoś zmarkotniał.
-Co się stało? - spytałem.
-Nie.. Nic..- wstał i szybko zszedł na dół.
Zdziwiony, poszedłem za nim.
-Ej, o co chodzi?
-Ciuchy Ci przyniosę jutro do szkoły. Dziękuję. Cześć! - ubrał szybko buty, narzucił kurtkę na ramiona i wybiegł. Nie myśląc, pobiegłem za nim. Zatrzymałem go parę metrów od mojego domu. Pociągnąłem go za ramię.
-Co chcesz?- zapytał.
-Chce wiedzieć, dlaczego tak nagle wybiegłeś.
-Bo.. Musiałem. - odpowiedział szybko.
-Nie kłam. Powiedz mi co się dzieję. Nie puszczę Cię, dopóki się nie dowiem.
- Tak bardzo chcesz wiedzieć? Proszę, powiem. Kocham Cię. Odkąd Cię poznałem, zakochałem się w Tobie. A teraz, gdy tak siedzieliśmy wpatrzeni w siebie, uświadomiłem sobie, że Ty nic do mnie nie czujesz poza przyjaźnią. - mówił tak spokojnie, ale było słychać, że głos mu się trzęsie.
-Głuptasie.. -pogłaskałem go po mokrych włosach, gdyż deszcz nadal padał.- Nie lepiej było to powiedzieć wcześniej? Też Cię Kocham.Od samego początku, ale wiedziałem, że niemożliwe jest to, byśmy byli razem- powiedziałem i go pocałowałem. Był zdezorientowany, ale odwzajemnił pocałunek.
-Widzisz, niemożliwe staje się możliwe. Chodź do środka.Jesteś w samej podkoszulce. Będziesz chory.- szepnął i zarzucił mi kurtkę na ramiona. Chwycił mnie za dłoń i poszliśmy do domu.
***
Minął rok, odkąd jesteśmy razem. Nasza miłość, nie zmalała. Wręcz przeciwnie- ona wzrasta. Codziennie od nowa, zakochujemy się w sobie. Jesteśmy szczęśliwi. Kocham jego, a on mnie. Moi rodzice wiedzą o tym i o dziwo, nie mieli nic przeciwko. Akceptują Naszą miłość.
Niemożliwe, staje się możliwe~.
Cześć i Czołem XD. Oto moje kolejne opowiadanie. Tym razem TaoRis. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Byłam bym wdzięczna, gdybyście w komentarzu wyrazili swoje opinie na ten temat. Jest to dla mnie ważne, gdyż nie wiem czy mi to wychodzi, czy nie, czy prowadzić dalej blog czy też nie. Miłego czytania :3
~Mika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz