Obudził mnie dźwięk budziku, nie otwierając oczu sięgnąłem ręką do znienawidzonego przedmiotu. Na ślepo odnalazłem guzik i go wyłączyłem. Westchnąłem głośno i powoli otworzyłem oczy. Zerknąłem na godzinę. Było po 7, a ja mam na 8 do szkoły. Nie zdążę. Wstałem szybko z łóżka, to znaczy.. Spadłem z niego, bo noga zaplątała mi się w koc. Cholera. - przekląłem w myślach. Podniosłem się z ziemi i poszedłem do łazienki się ogarnąć. Ułożyłem włosy, umyłem zęby, po czym ubrałem na siebie czarne rurki, czerwoną koszulę z jakimś nadrukiem a na to założyłem skórzaną kurtkę. Uwielbiałem ją. Zbiegłem na dół po schodach, o mało co się nie przewróciłem.
-Baek, zwolnij! Zdążysz, przecież zawiozę Cię do szkoły.-powiedziała mama, całując mnie w czoło.
-No dobrze, to chodźmy już.
-Ale śniadanie!
-Nie jestem głodny, choodź. -wziąłem torbę i wpakowałem się do auta, zapinając pasy. Po chwili przyszła mama i ruszyliśmy do szkoły.
Dziesięć minut później, byliśmy przed budynkiem. Dałem mamie całusa w policzek i wyszedłem z samochodu. Poprawiłem włosy i ciuchy, po czym ruszyłem do szkoły. Nie wiem czemu, ale wszyscy się patrzyli na mnie. Po chwili zobaczyłem Kai i Kyu. Szli w moją stronę.
-Czeeść.-powiedziałem do nich,
-Heej.-odpowiedzieli równocześnie, po czym wybuchnęli śmiechem.
-Co słychać? -zapytał się Kyu, kiedy wchodziliśmy do budynku.
-Dobrze, nie jest źle.- posłałem mu ciepły uśmiech, W oddali zobaczyłem Lay'a. Moje serce zaczęło mocniej bić. Wyglądał tak zabójczo. Jego oczy, włosy, usta, ciało. Wszystko było idealne, Szkoda tylko, że jest nieosiągalny dla mnie. Z pewnością jest hetero i traktuje mnie tylko jak przyjaciela. No cóż, mówi się trudno.
-Baek.. Baek..- spojrzałem na osobę, która wyrwała mnie z zamyślenia.
-C-co?
-Coś się tak zapatrzył na Lay'a? - uśmiechnął się Jongin.
-Na niego? Hah, proszę Cię. - pokręciłem głową, zagryzając wargę. Oh, jestem idiotą. Westchnąłem cicho i dzwonek zadzwonił na lekcję.
Pożegnałem się z nimi i ruszyłem do klasy. Nauczyciel w końcu przyszedł i weszliśmy do środka. Usiadłem na swoim miejscu, a obok mnie Lay. Ucieszyłem się bardzo na jego ponowny widok. Z bliska wyglądał jeszcze lepiej.
-Cześć, -szepnął.
-Cześć.- uśmiechnąłem się lekko do niego.
-Dobrze spałeś?
-Tak, a Ty? - spojrzałem na niego.
-Nie mogłem zasnąć, ale nie było najgorzej. -skrzywił się lekko.
-Czy ja przeszkadzam Panom? - usłyszeliśmy ten okropny, surowy głos nauczyciela.
-Nie, przepraszamy.-odezwał się Lay, a ja skinąłem głową. Po tym incydencie, zamilkliśmy.
Po tej lekcji, poszliśmy na stołówkę. Cała nasza paczka usiadła przy stoliku koło okna. Jongin i Kyu pochwalili się Nam, że są razem i czy nam to nie przeszkadza. Oczywiście wszyscy jednogłośnie odpowiedzieliśmy, że nie i się cieszymy z ich szczęścia.
-No, no. Brawo. -powiedział Sehun.
-Tobie to z pewnością nie przeszkadza, gejuszku. - wszyscy zaczęli się śmiać.
-Chyba każdy jest tutaj gejem, no nie? - Sehun spojrzał po Nas.
-Ja jestem. - powiedział Chan.
-I ja.- odpowiedział Lay.
Wowowoow. On. Jest. Gejem?! Wow.
-A Ty, Baek? -zapytał się Kyu,
-Ja..Ja nie wiem. -wzruszyłem ramionami, spuszczając głowę.
Nagle Lay odszedł od stolika. Spojrzałem na niego, gdy opuszczał stołówkę.
-Co mu się stało? - otworzyłem szeroko oczy.
-Załamał się pewnie. - skinął głową Hunnie.
-Niby czym?
-Tym, że nie jesteś gejem.
-Jestem. Ale bałem się powiedzieć, no, -warknąłem.
-Ale Ty głupi. Lepiej się rozejrzyj wkoło i dostrzeżesz w końcu, że jest ktoś, kto mocno Cię Kocha.-powiedział Yeollie i odszedł od stołu,
Zdziwiony tymi słowami i wzrokiem innych osób, wyszedłem. Nie poszedłem także na lekcję. Tak, uciekłem. Wróciłem do domu i od razu poszedłem do pokoju. Rzuciłem się na łóżko. Czy ja naprawdę tymi słowami zraniłem Lay'a? Czy on rzeczywiście mnie kocha? Trudno było mi odpowiedzieć samemu na te pytania. Po godzinie stwierdziłem, że pójdę do niego, jak się skończą lekcje. A w tym momencie, ogarnę matematykę.
~3 h później~
Stałem przed jego domem. Brakowało mi odwagi, żeby zapukać. Stresowałem się. Wziąłem głęboki oddech i zapukałem dwa razy. Po chwili usłyszałem głośne "Już Idę". To była chyba jego mama. Drzwi sę otworzyły,
-Dzień Dobry, w czym mogę pomóc? -spytała kobieta.
-Dzień Dobry, jest może Lay?
-Tak, wejdź. Po schodach na górę i drzwi na lewo. Jego pokój.
Podziękowałem, ściągnąłem buty i skierowałem się do jego lokum. Zapukałem cicho.
-Proszę. -usłyszałem.
Wszedłem do środka i zobaczyłem go, siedzącego na łóżku. Był smutny.
-Cześć, uciekłeś tak nagle. Martwiłem się.-podszedłem do niego.
-Źle się poczułem, ale wszystko już dobrze. -uśmiechnął się lekko.
-Na pewno?
-Na pewno.-skinął głową.
-To może wyjdziemy gdzieś? Jak dobrzy kumple.- przygryzłem wargę.
-Ym, dobrze. Chodźmy.-powiedział tak jakoś smętnie.
Chłopak wstał z łóżka, założył bluzę i wyszliśmy z jego pokoju, a następnie z domu.
Dobre 10 minut szliśmy w milczeniu. Lay był smutny,a ja nie wiedziałem co mu jest. Bolało mnie to. Czy ja go naprawdę zraniłem? Miałem milion pytań w głowie, na których odpowiedzi było brak.
-Ej, co się dzieje? -zapytałem.
-Hm? Nie, nic, -pokręcił głową.
-Przecież widzę. Co się dzieje. - nie dawałem za wygraną.
-No bo.. Bo jest taki chłopak, co mi się podoba. Naprawdę jest fajny, cudowny itp. Ale on nie jest taki jak ja. Nie jest gejem. Przykro mi, bo ja naprawdę go Kocham.-powiedział to wszystko nawet na mnie nie patrząc. Słysząc to, poczułem się tak, jakby ktoś wbijał mi nóż do serca. Zabolało mnie to. Bardzo mocno. On jest w kimś innym zakochany. Nie we mnie...
-Hm, przykro mi. To.. to naprawdę straszne. Ale jesteś tego pewny, że on nic do Ciebie nie czuje? Weź i idź powiedz mu to. Może gdy się dowie, zmieni zdanie. - spojrzałem na niego, na chwilę się zatrzymując.
-Nie wiem, czy to będzie dobry pomysł. - pokręcił głową.
-Zaufaj mi. Na pewno się przekona do Ciebie.- odruchowo go przytuliłem. To było takie piękne.
-Dobrze, to ja pójdę. Przygotuję się do tego.. Cześć.. - powiedział i odszedł. Stałem jak głupi patrząc się na niego. Po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy. Było mi tak ciężko.
Zapłakany pobiegłem do domu. Wbiegłem do środka, a następnie do pokoju. Rzuciłem się na łóżko gorzko płacząc. To mnie tak strasznie bolało. Moja miłość kocha kogoś innego... Nie mnie.
Opowiadanie jest naprawdę bardzo dobre i podoba mi się :) Czekam na dalszą część i życzę powodzenia w pisaniu :)
OdpowiedzUsuńDziwne, że się na niego oglądają. NAPRAWDĘ DZIWNE, KURDE. XD
OdpowiedzUsuńa tak ogółem to znów mi zasłodziłaś życie <333
Dawno nie wchodziłam na Twojego bloga, a tu ostatnio wchodzę i trzy nowości! Szybko przeczytałam :D
Czekam na kolejny rozdział, kiedy dodasz?
Bo ja bardzo bardzo czekam, jestem niecierpliwą fanką XD
Pisz, ploszeee c:
Anem.