Kolejny dzień. Słońce przez zasłony wdzierało się do mojego pokoju. Niechętnie i z ociąganiem wstałem. Tak bardzo nie chciałem iść do szkoły. Nie chciałem go widzieć z nim. Ale cóż, ubrałem się, zjadłem śniadanie i wyszedłem. Idąc ulicą zobaczyłem go. Chciałem podejść, porozmawiać, powiedzieć mu, że go Kocham... Ale bałem się. Wiedziałem, że nie będzie miał ochoty widzieć mnie.. Ze spuszczoną głową szedłem do szkoły.
-Baekhyun!
-Hm? -mruknąłem, dłubiąc widelcem w sałatce.
-Co się z Tobą dzieje? Odkąd nie przyjaźnisz się z Lay'em, zachowujesz się dziwnie, jak nie Ty. -powiedział Chanyeol.
-Nie ważne. -pokręciłem głową.
-Nie, że nie ważne. Powiedz, pomogę Ci.
-Nie potrzebuję pomocy. - zacisnąłem pięści, czując jak mnie rozsadza.
-Baek, znam Cię wystarczająco. Powiedz mi, albo wyciągne to z Ciebie siłą.- zmrużył oczy, wpatrując się we mnie.
Zrezygnowany wstałem i wskazałem głową, aby szedł za mną. Po chwili byliśmy przed szkołą. Usiedliśmy na ławce.
-Baek, proszę, powiedz. -szepnął Yeol.
-Huh. Bo.. pół roku temu, Lay powiedział mi, że jest taki chłopak, który mu się podoba, ale nie jest gejem. Doradziłem mu, aby spróbował, bo być może okaże się, że jednak lubi chłopców. On się ucieszył i stwierdził, że tak, a ja.. Ja załamałem się. Bo on... On mi się tak cholernie podoba. Rozumiesz? Od samego początku go pokochałem. I to mocno. A teraz jak się do mnie nie odzywa, unika, moje serce tak bardzo cierpi. Ono umiera.. -mówiłem wolno, cicho, a do moich oczu napłynęły łzy, po czym jedna powoli spłynęła po moim policzku.
-Jezu.. Baek. Ja.. Ja nie wiem co powiedzieć. Jest mi tak przykro, ale Lay nikogo nie ma przecież.- powiedział Yeol.
-Jak to, a Xiumin?!- spojrzałem na niego.
-Jestem tylko jego przyjacielem.- nagle zza drzewa wyłonił się Xiu.
- Co Ty tu kurwa robisz? - wstałem przerażony, że on to wszystko słyszał.
-Przepraszam, chciałem z Tobą porozmawiać. Pogódź się z Lay'em. On tak strasznie cierpi.
-Cierpi? On cierpi?! To ON mnie zostawił. To ON mnie unika i nie odpowiada na sms'y, nie odbiera. I że niby ON cierpi? - zaśmiałem się nerwowo.
-On nie chciał Ci nic mówić, bo bał się, że go znienawidzisz, więc postanowił się odsunąć. Nie chciał Cię ranić.- krzyknął Xiu.
-Ale właśnie mnie zranił. Zostawił mnie. Ja go tak mocno kocham, nie potrafię żyć bez niego, a Ty mówisz, że nie chciał mnie ranić. Wolne żarty. -prychnąłem, a po moich policzkach, spływały łzy. Jedna za drugą.
-Baekhyun! On Cię do cholery Kocha, tylko że jak powiedziałeś, że nie jesteś gejem, to się załamał! - wykrzyknął Xiumin.
-Jakby mnie kochał, to nie zostawiłby mnie. Mimo wszystko, próbowałby być moim przyjacielem. Ale nie, on wolał odejść. - nie panowałem już nad emocjami. Wykrzyczałem to i uciekłem. Biegłem ile miałem sił w nogach. Chciałem uciec od tego wszystkiego.. Kochał mnie, ale jednak odpuścił sobie. Ja.. ja nie wiem czy będę w stanie mu to wybaczyć. Łzy spowodowały, że nie widziałem, kiedy wbiegłem na ulicę. Jechało auto, nie wiedziałem co robić. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Nagle poczułem silne ramiona, wokół mojego pasa i jak upadamy na zimną posadzkę. Tak bardzo płakałem, a ten ktoś mnie przytulił. To Lay. Czułem to. Odwróciłem głowę i spojrzałem na niego. Był cały zapłakany. Oczy miał czerwone,spuchnięte i smutne.
-Zostaw mnie. -powiedziałem cicho.- Tak jak tamtego dnia.
-Nie, nie zostawię Cię. Nie mogę. - powiedział.
-Ale wtedy umiałeś. Po prostu odszedłeś. -gorzko zapłakałem.
-Przeepraszam, przepraszam,przepraszam. Tak bardzo Cię przepraszam.- płakał, mówiąc cicho.
-Ja.. ja nie wiem. - pokręciłem głową, wtulając się w niego.
-Baekhyun, proszę, wybacz mi. Ja wiem, że źle zrobiłem, że Cię zostawiłem. Byłeś moim przyjacielem. Zależy mi na Naszej przyjaźni. -slysząc to, poczułem ogromną złość. Wstałem szybko, a on zrobił to samo.
-Przyjaciel?! Przyjaźń?! Idioto, ja Cię Kocham! Rozumiesz? Kocham Cię. -pokręciłem głową, smutno się w niego wpatrując. Moje łzy nadal płynęły po policzkach. Lay stał jak słup. Nic nie powiedział. - Żegnaj. Najlepiej zostaw mnie i znajdź sobie osobę, która będzie godna Ciebie. - uciekłem. A on nawet nie biegł za mną. Odwrócił się i odszedł. Co za dupek.
Wbiegłem do domu, a następnie po schodach do mojego pokoju, trzaskając drzwiami. Skoczyłem na łóżko, głowę kładąc na poduszkę. Tak bardzo płakałem. Tak bardzo cierpiałem. Chciałem sobie ulżyć. Oszczędzić tego wszystkiego. Ale bałem się. Bałem się, że oni będą jeszcze bardziej cierpieć. Stwierdziłem, że po prostu odsunę się od nich. Zamknę się w sobie.
~Miesiąc później~
Przez cały miesiąc nie wychodziłem z domu, no może tylko na zakończenie roku szkolnego byłem. A tak to, nie spotykałem się z nikim. Zamykałem się w pokoju i płakałem. Lay dzwonił,pisał, ale ja nie chciałem kontaktu. Zranił mnie. Moje serduszko wystarczająco się nacierpiało. Ono już umarło...
-Synku, Chanyeol do Ciebie przyszedł. Otwórz.-dobiegł mnie głos mamy.
-Dajcie mi spokój.
-Baek, proszę. Otwórz.- powiedział Yeol.
Nie miałem wyjścia, otworzyłem. On nie odpuści. Wszedł do pokoju i zamarł, widząc mnie. Opuchnięty, czerwony, smutny. Nie powiedział nic, tylko mnie przytulił. Tak bardzo mi tego brakowało. Mocnego uścisku. Wtuliłem się w niego, cicho płacząc. Uspokajał mnie, głaszcząc po plecach. Następnie usiedliśmy.
-Bakuś, musisz wychodzić z domu. Są wakacje. Zobacz jak ciepło jest na dworze. Tęsknimy za Tobą. Najbardziej to Lay. Proszę,porozmawiaj z nim.
-Nie będę z nim gadać. Nie obchodzę go. Zostawił mnie.
-Chłopie, wiesz, że bardzo Cię lubię. Ale Ty nawet nie wiesz co się z nim dzieje.. Dzwoni, pisze, płacze, stoi pod Twoim domem, listy Ci wysyła, a Ty mówisz, że go nie obchodzisz, tak? Zrozum. On Cię kurwa Kocha. Zależy mu na Tobie. On się nawet pociął z tego powodu. Próbował pod auto wejść. I Ty dalej myślisz, że ma Cię gdzieś? Zastanów się trochę.. -Yeol podniósł głos ze złości.
-Próbował popełnić samobójstwo?! - zdziwiłem się.
-Tak. Spotkaj się z nim. Proszę.
-Zastanowię się. - odwróciłem głowę.
-Jutro o 15 nad rzeką. Przyjdź. Popływamy.- powiedział i wyszedł.
Napisałem mu tylko sms, że przyjdę. Rzuciłem gdzieś telefonem i poszedłem spać. Musiałem dużo pomyśleć o tym wszystkim. Nie mogłem spać. Zasnąłem dopiero o 6 nad ranem...
Wstałem o 14. Późno trochę. Muszę się ogarnąć. Wstałem i poszedłem wziąć prysznic. Obiecałem sobie, że nie będę już płakać. Że z czasem porozmawiam z nim. Ubrałem krótkie spodenki i bokserkę. Było naprawdę gorąco.
Po 10 minutach dotarłem na miejsce. Ale zamiast Yeol'a, był Lay. Chciałem zawrócić, ale obiecałem sobie, że pogadam z nim. Stanąłem przed nim.
-Baek.
-Lay.
-Tęskniłem bardzo. -powiedział.
-Także tęskniłem. Ale..-wziąłem jego ręce, gdzie były rany- To nie był powód, aby popełniać samobójstwo.-spojrzałem na niego smutno.
-Przepraszam, ale nie umiałem sobie poradzić. Nie chciałem żyć bez Ciebie. - przygryzł wargę.
-Lay.. Ja także Przepraszam. Ja.. ja po prostu załamałem się. Byłem wściekły na Ciebie, że mnie zostawiłeś. Tęskniłem strasznie.-szepnąłem.
-Baekhyun, Kocham Cię. - pogłaskał mnie po policzku.
-A ja Ciebie. -uśmiechnąłem się słodko. Zbliżył swoją twarz do mojej, czułem jego ciepły oddech. Nagle jego usta znalazły się na moich wargach. Były takie miękkie i wilgotne. Takie, jakie myślałem. Pocałunek był delikatny, ale wyrażały tyle emocji. Tęsknota, smutek, uczucie, miłość.. Przytuliłem się do niego. Nie chciałem go puścić. A on? On wykorzystał to i wrzucił mnie do rzeki. Głupek. Ale ja pociągnąłem go za sobą. Także obydwoje leżeliśmy w wodzie, chlapiąc się. Zza drzew wyszedł Yeol z Xiumin'em. Byli szczęśliwi, że się pogodziliśmy. Razem spędziliśmy wieczór nad rzeką. Było cudownie. Od dzisiaj, moje życie zmieniło się i to na lepsze.. To była moja pierwsza miłość. Ten Jedyny, na zawsze.
Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale byłam na wyjeździe c;
OdpowiedzUsuńJeeej, tak się cieszę, że jednak są razem! ~~ Bałam się, że jednak nic z tego nie wyjdzie D:
Ogólnie Baek wkurzył mnie, że nie przyznał się wtedy na stołówce, że jest homo...
Ale wszystko już jest ok ^^
To już koniec tej serii, nie? ;__;
Napiszesz może jakiegoś angsta? Bo kochamm angsty ;3
Pozdrawiam <3
Anem.
http://kpop-ff-yaoi-polskie.blogspot.com/