niedziela, 16 listopada 2014

Rocznica.

    Paring: XiuLay
    Gatunek: Romans

Jesteśmy ze sobą prawie rok. 24 listopada mija Nasza rocznica. Długo, nieprawdaż? Wiecie, że Nasza miłość nigdy nie wygasła? I to jest właśnie najpiękniejsze. Kochamy się. Jest Nam ze sobą dobrze. Dopełniamy siebie nawzajem. I właśnie o to chodzi w miłości.

~Xiumin~
  Razem z Yixingiem mamy małe przytulne mieszkanko. Zamieszkaliśmy tu około pół roku temu. Wszyscy mówili, że jak zamieszka tu jakaś para, to prędzej czy później się rozstaną. Nie wierzyłem w to. Nie chciałem w to wierzyć, bo Lay jest dla mnie Najważniejszy na całym świecie. To dla niego zrezygnowałem ze szkoły w Londynie.- spojrzałem na swoją dłoń, gdzie na jednym palcu widniał pierścionek.- kocham go nad życie.
-Dzień Dobry Kochanie.- usłyszałem nad sobą czyjś cichy głosik i poczułem ręce oplatające moją talię.
-Dzień Dobry.- dotknąłem jego dłoni.
-Jak Ci minął dzień? Co robiłeś?- obrócił mnie tak, że patrzyliśmy sobie w oczy.
-Hmm... czekałem na Ciebie, całkiem sam.. - przewróciłem teatralnie oczy.
-Oj Xiumin, Xiumin. - zaśmiał się i pocałował mnie w czółko.
-Pfff. - założyłem ręce na piersi.
Pokręcił głową i poszedł do kuchni. Wyciągnął z lodówki piwo i wrócił do mnie, siadając na kanapie.
-Jakieś plany na wieczór?
-Hmm...- zamyśliłem się i po chwili już wiedziałem co możemy zrobić.- A co proponujesz?
-No nie wiem.. Co chcesz. - wzruszył ramionami, ale ja widziałem to w jego oczach co by chciał.
Podszedłem do niego seksownym ruchem, usiadłem okrakiem na jego kolanach,a ręce założyłem mu na szyję.
-K-Kochanie.. - powiedział cicho.
-Cicho..- szepnąłem i pocałowałem go delikatnie.
Nie pozostał mi dłużny. To mu nie wystarczało. Objął mnie w talii i zaczął namiętnie całować. Przejechał językiem po moich wargach, prosząc o wejście. Pozwoliłem mu. Uchyliłem wargi,a  on wtargnął się i swoim językiem badał wnętrze moich ust. Włożyłem swoje zimne łapki pod jego koszulkę. Syknął mi wprost to ust. Podniecało go to. Zacząłem palcami drażnić jego sutki, nie przestawiając się całować. Ale zaczynało Nam brakować powietrza, więc oderwaliśmy się od siebie.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie również. Najbardziej na całym świecie!
Robiło się późno, więc zaniósł mnie do pokoju. Położyliśmy się do łóżka i w jego objęciach ogarnął mnie sen.

~Następny Dzień. 24 listopad.~
Wstałem z uczuciem szczęścia. Wiedziałem, że dzisiaj jest Nasz dzień. Tak bardzo nie mogłem się tego doczekać. Obróciłem się i zobaczyłem, że go nie ma. Wstałem i spojrzałem w okno.
-Pada śnieg.- szepnąłem radosny. Kocham zimę. Zszedłem na dół, szukając Lay'a.
Poczułem przyjemny zapach moich ulubionych naleśników. Z dżemem malinowym. Kocham.
-Podano do stołu.- ręką wskazał mi bym usiadł i momentalnie przed moim nosem wylądował talerz z naleśnikami. Były tak pięknie przygotowane. Mniam.
-Kochanie. To wygląda tak pysznie.
-Jeszcze pyszniej smakują. - uśmiechnął się i pocałował mnie.
Odpowiedziałem mu uśmiechem i zacząłem zajadać pyszności.
-Idę się wykąpać i zaraz wracam do Ciebie.- powiedział i pobiegł do łazienki.
Wzruszyłem ramionami i wróciłem do śniadania. Po skończeniu, umyłem talerz i poszedłem się ubrać. Ubrałem obcisłe czarne rurki, białą bluzkę i czarną kurtkę skórzaną. Ułożyłem włosy i usiadłem na łóżku.

~W tym samym czasie~
Muszę ładnie wyglądać i pachnieć. W końcu to Nasz dzień.- uśmiechnąłem się i zacząłem się myć. Użyłem jego ulubionego żelu pod prysznic. Po 15 minutach, wytarłem się i ubrałem niebieskie rurki, zieloną koszulkę i kurtkę skórzaną. Wziąłem jego ulubione perfumy ( podarował mi je z okazji pół roku bycia ze sobą). Wyperfumowałem się i wyszedłem z łazienki.

~Lay~
-Kochanie!- zawołałem go.
Schodził po schodach w tych cudownych spodniach. Oblizałem usta.
-Ohh.. Dzisiaj w nocy będzie mój.- szepnąłem.-Wyglądasz cudownie.- uśmiechnąłem się.
-Mrr. Ty również. Jakie plany na dzisiaj? - zarzucił mi łapki na szyjkę i pocałował.
-Niespodzianka. Chodźmy.- wziąłem go za rękę.
Ubraliśmy się ciepło, bo na zewnątrz było zimno. W końcu śnieg spadł.
-To gdzie idziemy? - zapytał mnie, gdy szliśmy uliczką.
-Zobaczysz. - uśmiechnąłem się tajemniczo.
Po jakichś 15 minutach, doszliśmy do lokalu, który wynająłem. Zakryłem mu oczy dłonią i weszliśmy do środka.
-Wszystkiego Najlepszego Kochanie.-odkryłem mu oczka i pocałowałem w policzek.
Wokół Nas były balony w kształcie serca, stolik na środku ze świecami i jego ulubionym deserem.
-Wow.. Jak tu pięknie. - z wrażenia otworzył usta.
-Usiądź. To jeszcze nie koniec.
Wyszedłem na scenę i zacząłem śpiewać Naszą ulubioną piosenkę, przy której się poznaliśmy. No i oczywiście w tym lokalu się spotkaliśmy po raz pierwszy.
Xiumin siedział i wpatrywał się we mnie tymi swoimi dużymi, zaszklonymi oczkami. Wiedziałem,że mu się podoba.
Po skończeniu piosenki, podszedłem do niego i przytuliłem mocno, całując go w usta. Zasiedliśmy razem do stołu i zjedliśmy czekoladowy mus.Jego ulubiony.
-To był cudowny prezent Skarbie.-chwycił mnie za dłoń.
-Ale to nie koniec..- wstałem i wziąłem go za rękę. - Chodź.
-Co Ty jeszcze wykombinowałeś..- westchnął cicho.
Wyszliśmy na zewnątrz i po chwili nad Nami rozbłysły fajerwerki, które ułożyły się w napis
"Kocham Cię. XiuLay forever"
Xiumin wręcz się rozpłakał. Przytuliłem go mocno do siebie, głaskając po włoskach.
-To najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem.- szepnął.
-Chodźmy do domu. Oglądniemy jakiś film.- ruszyliśmy w stronę domu.
-Nie.. Teraz prezent ode mnie. - uśmiechnął się i pobiegliśmy.
Gdy dotarliśmy do mieszkania, Nasze ubrania były wręcz wszędzie. Począwszy od korytarza a zakończywszy w łazience. To była cudowna noc.

1 komentarz: